Wielka kolekcja komiksów DC - podsumowanie pierwszej połowy

W środę czwartego października do kiosków trafił trzydziesty tom Wielkiej Kolekcji Komiksów DC Comics, zawierający historię Trójca. Komiks ten jest ostatnim z pierwszej połowy zapowiedzianych tomów.

Myślę, że to dobry moment na podsumowanie kolekcji za całokształt i przy okazji może spojrzenie na nadchodzące trzydzieści tomów :)

Zakładam i myślę, że przynajmniej kilka osób się ze mną zgodzi, iż WKKDC tak jak i inne kolekcje komiksowe, znacząco przyczyniły się do spopularyzowania hobby komiksowego w kraju. Omawiana kolekcja, w przeciwieństwie do innych, jako jedyna zawiera komiksy ze stajni De Ce. W takim razie pozwolę sobie na odważną tezę, że dzięki kolekcji eaglemoss, mamy w Polsce więcej fanów Batmana i spółki. Oczywiście nie mam na to, żadnych dowodów, ale pewny jestem tego: przynajmniej jeden gość zaczął czytać komiksy dzięki WKKDC - JA :) .

No to ustalone, WKKDC przyczyniło się rewolucji w życiu przynajmniej jednego (a może i więcej) człowieka (ludzi). Jak dokładnie zaczęła i potoczyła się moja przygoda z komiksami DC to temat na inny post, dziś skupię się na samej kolekcji.

Jakość wydania

No to zaczniemy z grubej rury, pomimo tego, że kolekcja z pewnością wielką jest, ma też swoje mroczniejsze strony. Jedną z nich jest niestety jakość fizycznych wydań tomów. No, jakość do najlepszych nie należy, szczególnie jeśli porównamy ją z jakością komiksów z w innych kolekcji, lub wydawnictw takich jak Mucha Comics czy Egmont.

Pierwszą rzeczą, która rzuca się w oczy to grubość okładek. Są one bardzo mizerne i w porównaniu z okładkami komiksów z innych kolekcji wypadają bardzo słabo. Są one po prostu cieńsze, przez co wizualnie cały komiks sprawia wrażenie mniej obszernego (inna teza: komiksy o grubych okładkach wyglądają na bardziej obszerne, ale o tym za chwilę). Jest plus tego wszystkiego, cieńszych komiksów an półce zmieści się więcej :P ale cieńsza okładka łatwiej się złamie, choć nie wiem kto by chciał łamać okładki...

Kolejna sprawa to wyraźnie cieńszy papier niż w innych kolekcjach. To już jest większy problem bo cieńszy papier łatwiej się drze, a to czasem może się wydarzyć podczas energicznego czytania :) . W moich trzydziestu tomach nie zdarzyło mi się podrzeć kartki, ale ja zazwyczaj staram się czytać komiksy delikatnie :)

Ciekawostka, pierwsze kilka numerów posiadało niesławny "brzydki zapach". Pamiętam te podśmiechówki na fejsiku. Na moje pytanie, czy kolekcja jest dostępna w konkretnej sieci księgarni, ktoś odpisał "idź za zapachem" lol iks de. Ale fakty są jakie są wczesne tomy miały specyficzny zapach :) podobno była to kwestia farby drukarskiej, którą wydawnictwo zmieniło i faktycznie teraz już jest lepiej. Ostatnio nawet wąchałem te stare tomy (narzeczona: "co Ty robisz?", ja: "wącham komiksy", narzeczona: "...") i zapach zwietrzał, są już raczej bezwonne :P

Wyżej wymienione sprawy to raczej drobne niedogodności. Jedna rzecz jednak naprawdę mnie wkurza, okładki są nierówno skrawane, niektóre tomy są na półce wyraźnie wyższe niż inne. Wynikiem tego są schodki w panoramie, która nierzadko jest przesunięta :(

Oczywiście, żadna z wymienionych rzeczy nie przeszkadza w cieszeniu się, zawartymi w tomach historiami. Nie powiedziałbym, nawet że są to jakieś wielkie minusy, ot po prostu cechu tej konkretnej kolekcji.

Ilość stron w tomach

Dobra zanim przejdziemy do "mięcha" czyli zawartości tomów, muszę poruszyć jeszcze jeden temat: ilość stron w tomach. Już od pierwszego numeru, ludzie w internetach płaczą jacy to oni są biedni bo te komiksy WKKDC to są takie cienkie. Jeszcze jak ktoś się pyta na fejsiku ile stron, to nie jest źle, niestety zazwyczaj jest po prostu płacz: "ten komiks jest cienki a komiksy z kolekcji x i y to są grube a ten nie IGELMOS ODDAJCIE PINIONDZE! :<:<:<"

Już abstrahując w ogóle od absurdalnego mierzenia komiksu miarą ilości stron, mówienie, że WKKDC ma mniej stron niż inne kolekcje to kłamstwo! Zapamiętajcie to sobie. Te tomy są wizualnie mniejsze z powodów, które wymieniłem powyżej i tyle. Historie składają się na 6 - 8 zeszytów plus jakieś bonusy. To są stałe wartości i pozostają takie same we wszystkich kolekcjach. Czasem się zdarzy jakiś tom, który ma 200 stron i tyle (w WKKDC też były takie tomy).

Ostatecznie ilość stron i tak nie ma znaczenia, liczy się jakość historii :)

Duble

Ok, czas na konkrety czyli zawartości tomów kolekcji. Zacznę od tematu, który często wypływa jeśli mówi się o WKKDC, czyli nagromadzenie dubli, szczególnie w pierwszej połowie. Tu trzeba się zgodzić, mam nawet twarde dane: na 30 pierwszych tomów aż 17, słownie siedemnaście, zostało wydane wcześniej w Polsce, okej... dużo, ponad połowa. Dla kogoś kto już siedzi w temacie komiksów, to nie jest dobra wiadomość, ponieważ wychodzi na to, że ma już większość kolekcji. Ale prawda jest taka, że kolekcja jest raczej dla ludzi nowych w temacie komiksów, takich jak ja. Ja nie miałem ani jednego dubla :P

No dobra, ale przyjrzyjmy się dokładnie tym dublom. Pierwsze pięć tomów czyli Hush 1 i 2, Kołczan 1 i 2 oraz Batman i Syn to duble. Jednak dostanie ich w momencie ukazywania się kolekcji było dość trudne. Dla kogoś kto nie miał ich w swojej biblioteczce, ta kolekcja była zbawieniem, dzięki niej mógł uzupełnić luki w zbiorach i to po taniości. Kolejnym przykładem dubla, który nie jest taki straszny są przedruki historii od mucha comics, czyli Długie Halloween i Sprawiedliwość. To cztery tomy kolekcji, których łączny koszt i tak jest mniejszy niż cena komiksów od muchy. Pewnie jakość wydania to odzwierciedla, ale przynajmniej mamy wybór. To już dziewięć tomów, które są dublami ale jednak mają według mnie prawo bytu. Do tej listy dodałbym jeszcze dwa tomy z supkiem: Człowiek ze stali i śmierć supermana. Fakt, były wydane w kraju ale jakieś dwadzieścia lat temu :) Dla wielu fanów możliwość posiadania człowieka ze stali w twardej oprawie to marzenie. Znam ludzi, którzy w ogóle na co dzień nie czytają komiksów a ten tom kupili, bo pamiętają supka z czasów tm-semic.

Duble są w kolekcji, nie uciekniemy od tego, wiadomo lepiej jakby ich nie było, ale dla wielu maniaków DC fakt, że komiksy te zostały wydane w kraju po raz drugi, jest zbawieniem. Ja na przykład nie pogardziłbym takim dublem jak np all-star superman :) ehh... człowiek może pomarzyć co nie :)

Perełki

Czas na gwóźdź programu, czyli obliczenie natężenia perełek w kolekcji. Czym jest perełka? W czasach tm-semic, tak określano się na komiksy wybitne. Perełką miał być np pierwszy mega marvel - Spiderman: Torment, albo wydanie specjalne, pierwszy Batman: Black and White (o kurde to był komiks miodzio). Oczywiście, ostatecznie sprowadza się do kwestii gustu, perełka jednego, wcale nie musi być perełką dla kogoś innego. Dlatego będę starał się raczej wskazywać te komiksy, które zostały kolektywnie uznane za perełki :P Bo jeśli chodzi o mnie to spoiler: mi podobały się wszystkie tomy kolekcji, ale ja nie mam zbyt wysokich standardów I DOBRZE MI Z TYM :D

No to zaczynamy wyliczankę, już w pierwszych dwóch tomach dostajemy na twarz Hush czyli klasyk ponad klasyk, historia ubóstwiana przez każdego, rysowana przez nieśmiertelnego Jima Lee (prawie napisałem Stana Lee). W historii o batmanie mamy tyle postaci, że nawet znalazło się miejsce dla psa Krypto! Osobiście nie jestem wielkim fanem Hush, ale jak jest Krypto to ja w to wchodzę.

po Hushu mamy od razu dwa tomy Kołczanu, czyli historia napisana przez Kevina Smitha, którego osobiście jestem wielkim fanem. Historia o powrocie Olivera Queena, uznawana przez wielu za perełkę i będąca niejako preludium do Archer's Quest czyli kolejnej perełki. Oprócz zielonej szczały mamy tu też moc innych postaci, jest Gacek, jest Spectre jest nawet mój ulubiony demon Etrigan Dla fanów szmaragdowego łucznika, must read, nie bez powodu wydany już wcześniej przez Egmonta.

Dalej są dwa tomy które wypadają średnio, czyli Gacek i Syn oraz Wonder Woman: Krąg. To są tomy, które same w sobie nic nie wnoszą, ale trzeba pamiętać, że oba są początkami niesamowitych runów czyli Gacek Morrisona oraz WW Simone. Jak wspomniałem gdzieś wyżej, kolekcje skierowane są raczej dla nowych czytelników i niektóre tomy mają zachęcić nas do sięgnięcia poza kolekcje, te dwa tomy to właśnie takie coś. Niestety w Polsce nie mamy dostępu do dalszego ciągu tych runów, chyba, że w oryginale

Dalej mamy Długie Halloween. Czy muszę tu coś pisać. Perełka nad perełkami, lektura obowiązkowa dla każdego nietoperzofila. Dostępna już na polskim rynku przed ukazaniem się kolekcji, ale wydanie muchy powoli coraz trudniej dostać, a nawet jak się da to nie jest tanio.

Potem mamy trochę szumu, w tym Śmierć w Rodzinie, czyli tragiczna historia śmierci tego Robina, którego nikt nie lubił. Może nie perełka, ale na pewno warto przeczytać. No i jeśli traktujesz to hobby poważnie to musisz to mieć w kolekcji :P

Kolejne trzy tomy, na które warto zwrócić uwagę to Wielki Skok Seliny, Wieża Babel oraz Zagłada Gotham. Pierwszy komiks to świetna historia dla fanów klimatów noir, drugi to opowieść o tym jak Batman jest złodupcem nad złodupcami i jakby chciał to by wszystkich wziął na solo, ostatni komiks to mega klimatyczny elseworlds, batman plus lovecraft narysowany przez mojego ulubionego Mike'a Mignole. Wszystkie trzy komiksy trzeba mieć i trzeba czytać.

Potem mamy kilka średniejszych tomów i dochodzimy do Człowieka ze Stali, czyli klasyczny origin po kryzysowego supka plus jego pierwsze przygody. Kupować i oprawiać w ramkę dla potomnych. Po piętach depcze mu, a jakże, Luthor, czyli bardzo mocna opowieść przestawiająca świat widziany oczami arcywroga supermana - Lexa Luthora. Jeden z moich ulubionych komiksów w kolekcji, polecam.

Kolejne dwa tomy i znów perełki czyli Sprawiedliwość. No tutaj nie muszę nic pisać, arcydzieło Alexa Rossa na zgrabnej i przyjemnej historii, w której widzimy większość postaci z ligi sprawiedliwości plus ich najbardziej znanych przeciwników

Wchodzimy do ostatniej dziesiątki. Tutaj już perełek jako takich nie ma dużo, ale na wiele komiksów na pewno warto zwrócić uwagę. Władcy Losu mnie urzekli, bardzo fajna historia o kosmicznym zakresie no i to chemia między Lobo i Supergirl :D . Potem mamy Origin Green Lanterna, na który też na pewno warto zwrócić uwagę, chociażby dlatego, że póki co w Polsce mamy komiksów z latarnikami tyle, że można na palcach jednej ręki policzyć :(. Po GLu wpada kolejna perełka, czyli śmierć supermana. Komiks ten trzeba po prostu znać.

Kolejna pozycja to historia o tym jak Wally West został speedsterem. Nie wiem ile osób nazwałoby ten komiks perełką, ale ja świetnie się bawiłem czytając ten tom. Warto przeczytać. Po Wally'm dostajemy Robin: Rok Pierwszy, komiks zdecydowanie wysokich lotów. Naprawdę dobra lektura, szczególnie polecam przeczytać tak jak ja, bezpośrednio po Mrocznym Zwycięstwie.

Po Robinie dostajemy następną historię o postaci z otoczenia Gacka - Na Tropie Catwoman. Tak jak poprzednia część, Wielki Skok Seliny, to też jest naprawdę dobra historia w fajnym noirowym klimacie. Następny tom to kolejna historia Wonder Woman - Raj utracony. Niestety wypada trochę słabo, jest ciężki do zrozumienia, szczególnie bez kontekstu, którego polskim czytelnikom bardzo brakuje w wypadku WW. Na poprawę humory dostajemy nie wybitny ale bardzo przyjemny elsworld czyli Gwóźdź, historia o supermanie bez supermana :) .

Pierwszą trzydziestkę zamyka Trójca, zdecydowanie perełka. Historia opowiada o początkach znajomości Gacka, Supka i Wonder Woman. Dobry komiks, jednak może być mało atrakcyjny dla niektórych, ponieważ na rynku można bez problemu dostać niewiele droższe wydanie Deluxe Egmontu (wiadomo z luksusu ciężko zrezygnować).

Reasumując, perełek w pierwszej trzydziestce jest całkiem sporo, to dobra wiadomość, szczególnie, że wszystkie tomy można wciąż bardzo łatwo dostać. Perełki wspierane są masą naprawdę solidnych historii, do których może nie będziemy chcieli wiele razy wracać, ale które fajnie przeczytać. To już osobista opinia, ale jak dla mnie tak naprawdę złych komiksów w kolekcji jeszcze nie było. Jeśli miałbym wskazać najsłabszy komiks to chyba wybrałbym Harley Quinn, ale może to dlatego, że nigdy do końca nie czułem tej postaci :)

Co przed nami...

Jeszcze raz to samo, czyli trzydzieści kolejnych tomów pełnych historii z uniwersum DC :) . Większość z tych historii nie znam, więc ciężko mi powiedzieć, które będą dobre, a które nie. Na pewno historiami, na które czekam to Narodziny Demona, Kontrakt Judasza, Zjawy z Przeszłości, Powrót Barrego Allena plus jeszcze kilka innych :) . Zobaczymy co los przyniesie, ja będę kupował kolekcję dalej, chcę mieć pełną panoramę :) .

Na koniec zachęcam też do polubienia mojej strony na facebooku. Wrzucam tam codzienne aktualizacje i info o nowościach.

Komentarze